sobota, 13 września 2014

Pani Jeziora

 W życiu każdego faceta pojawia się dziewczyna, która przybywa znikąd. Może być rónie krótko co mrugnięcie okiem, a jednocześnie tak wyrazista co burza w środku nocy. Wywraca życie do góry nogami, po czym znika. I mogłoby to zupełnie nikogo nie dziwić, gdyby nie fakt, że pozostaje w pamięci i nie chce jej opuścić. Rozważają po nocach jak mogliby zachować się inaczej, postąpić w inny sposób. Chociażby byli najszczęśliwszymi mężczyznami pod słońcem - spełnionymi pod każdym względem, zawahaliby się - a może nawet i bez zastanowienia, rzucili całe swoje doczesne życie - dla tej... nazwijmy ją dla ułatwienia "Pani Jeziora".
Tak już chyba zostało nam wpojone - abyśmy do samego końca poszukiwali romantycznej i wyidealizowanej miłości - ryzykując zdychanie w samotności, albo topienie się w morzu cipek. Przerażeni perspektywą, że na samym końcu i tak nie odnajdą bawiącej się z nami w chowanego "Pani Jeziora". Idea ciepłej kawy z rana, nawet w popękanym kubku, w towarzystwie dziewczyny w roztrzepanych włosach i męskiej koszuli – która pojawia się w życiu aby uchronić faceta przed samotną przyszłością oraz nim samym - jest cholernie kusząca.
Chyba tak to działa - że próbujemy być lepszymi ludźmi ostatecznie spierdalając wszystko dookoła. Najważniejsze jest aby się nie załamać patrząc na płonący Rzym i odpalając kolejnego papierosa od żarzącego się Koloseum i ułożyć kolejny plan. Który może nie wypalić, który może po raz kolejny wszystko spierdolić - ale będąc przypartym do muru, nie pozostaje już nic innego jak odpychać się od niego plecami mając tylko nadzieję, i brak zapewnienia, że Pani Jeziora jest dokładnie taka jak sobie ją wyobrażamy - że nie złapie Nas za rękę i nie poprowadzi w głąb jeziora - na samo dno.

Może właśnie o to chodzi w życiu - które przecież do samego końca jest jedną wielką niewiadomą, że bez względu na to jak daleko mierzymy i dokąd zmierzamy przed nami zawsze jest niewiadoma i nigdy nie będziemy wiedzieli co nas czeka za zakrętem.