Święta - okres w którym śnieg klimatycznie pruszy za oknem. Płatki osiadają na czapkach, tudzież pokrywają centymetrową warstwą nasze samochody. Kot leży sobie na parapecie okna ciesząc się z ciepła jakie daje kaloryfer. Po domu rozchodzi się zapach smażonej ryby, piekących się ciasteczek i gotującego barszczyku.
Rzeczywistość jednak weryfikuje na ile wyobrażenia Świąt Bożego Narodzenia są realne, a na ile jest to tylko iluzja. Śniegu - nie ma, auta - mają pozamarzane szyby, a kot - biega po podwórku, aby nie przeszkadzał przy gotowaniu.
Czasami po prostu lubię ponarzekać - dzisiaj zdecydowanie skupię się na "rodzinnej atmosferze" - TESCO w tym roku wymyśliło hasło, które na prawdę mi się spodobało. Brzmi ono następująco: "Małe chwile tworzą piękne Święta". Trzymając się piosenek Dżemu - uważam, że ciężko się nie zgodzić z takim hasłem - najczęściej ludzie, po wielu latach, pamiętają pojedyncze sytuacje.
Co roku można narzekać na to samo:
Gówniane utwory, którymi katują nas wszystkie galerie handlowe... "Last x-mas" i w kółko tylko te same utwory... co roku... Nie mówię, że Wham bądź Carey to złe utwory, ale naprawdę.... ile ku.wa można? Skoro już tak jesteśmy przy galeriach handlowych to na nie też można ponarzekać - promocje, które mają tylko wyciągnąć od nas więcej pieniędzy, tłum ludzi, który jakby nie miał nic do roboty tylko przyjść i ocierać się o mnie. Całe szczęście, że szalone zakupy zrobiłem zdecydowanie wcześniej, nauczony doświadczeniami z przeszłości.
A skoro już zakupy (ale dzisiaj płynnie przeskakuję z tematu na temat) - nie ma lepszego sposobu aby doprowadzić się do bankructwa, aniżeli po prostu każdemu kupić po jednym prezencie - nawet składki z innymi członkami rodziny, często nadwyrężają mój budżet. I weź tu człowieku bądź "biednym studentem", a przed nami jeszcze wydatki na Sylwestra.
W telewizji jak co roku pojawia się reklama na temat karpia. Cóż, w końcu co roku Polacy masowo mordują ryby, których celem egzystencji jest najeść się glonów, nabić na haczyk i dać się zjeść przez człowieka. Szkoda, że przez cały rok nie ma reklam w stylu "Nie zabijajmy świń", bądź "Ratujcie kury - jedzenie jajek to kurza aborcja"
Właściwie coś, co mnie przez cały rok trzyma w napięciu, to słynna "Bożonarodzeniowa atmosfera", co roku wygląda to dość podobnie:
- Zastanawianie się "czy będzie śnieg", z jednej strony szkoda, że nie ma - z drugiej, kto ma domek jednorodzinny to wie jak rozbudowany jest słownik przekleństw osoby odśnierzającej podjazd
- Szowiniści nie mają co narzekać, kobiety większość czasu z końca grudnia spędzają w kuchni, to matki wyganiają swoje córki, to trzaskają ręcznikami krzycząc "Nie podjadaj! To na święta"
- Faceci... nie wiem ja u Was, ale ja w tym roku całkiem nieźle wyszedłem na tym wszystkim zajmując się przede wszystkim zakupami: "Zabrakło tego i tego, leć do sklepu" - i spokojnym tempem, nie przejmując się niczym i unikając "strzałów z kuchni" idę do sklepu... i spokojnym tempem patrząc sobie w niebo, wracam do domu, przedtem dokładnie wycierając buty.
Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że Święta Bożego Narodzenia co roku wyglądają dość podobnie: zakupy prezentów, przygotowanie jedzenia, 24.12., jedzenie tego co zostało z Wigilii, goście, jedzenie tego co zostało z Wigilii, Sylwester.
I mimo całego mojego ponurego podejścia do końcówki grudnia, przez jedenaście miesięcy tak naprawdę czekam na rozłożoną choinkę i zawieszone bombki, na kota, który wyleguje się na parapecie okna i widok mamy z siostrą uwijających się jak w ukropie. Choć bardziej przeszkadzam w kuchni niż pomagam, staram się robić to co potrafię... czyli właściwie nic.
Na sam koniec doczepię się jeszcze życzeń.
Krótka scenka:
Kowalski podchodzi do Nowaka wyciąga rękę i mówi:
K: Z okazji Świąt Świąt Bożego Narodzenia i Sylwestra życzę Ci nawzajem
Nowak podnosi zaskoczony brwi i odpowiada uradowany:
N: Dziękuję, nawzajem!
koniec scenki, która właściwie opisuje jak będzie wyglądało składanie sobie życzeń za 5 lat(sic!). Czy naprawdę ludzie nie mają już nawet w sobie tyle energii i chęci y wysilić się i powiedzieć(nawet nieszczerze) jedno zdanie? Czy naprawdę wszystko można mieć aż tak w dupie, że nie można sobie życzyć czegoś po ludzku? Dla leniwych mam takie zdanie: "Wszystkiego co sobie wymarzysz" - i już człek jest zadowolony. Oczywiście, czasami się wysilam (jak tutaj na blogu) ale też przez cały rok nie myślę co zrobić aby w te Boże Narodzenie wymyślić coś niezwykle oryginalnego. Po prostu pokazuję ludziom, że mi się chce - że nie mam ich w gdzieś, bo jeżeli mam... to po prostu nie składam.
Życzę Wam wszystkim udanych Świąt Bożego Narodzenia, aby odbyły się w cieple rodzinnym. Cytując klasyka: "Życzę Wam zdrowia, zdrowia i jeszcze raz pieniędzy".
poniedziałek, 23 grudnia 2013
niedziela, 8 grudnia 2013
Czy istnieje życie po życiu? Jakie są wyznaczniki reputacji?
Niczym Mariusz Max Kolonko, odkryłem odpowiedź na pytanie, które zadawał sobie człowiek od początków istnienia - różnorodność tych zjawisk na całym świecie tylko potwierdza moją teorię, że to co się dzieje z duszą człowieka intryguje Nas i naszych przodków. Czy istnieje życie po życiu - aby dowieść mojej torii muszę postawić pewne założenie. S.Hawking - aby wciąż "żyć", po tym jak go pochowają, tworzy algorytm do programu, który będzie dokładną imitacją jego myśli. Algorytm pozwoli A.I - Howking'a, pozwoli wciąż mu się uczyć i poszerzać wiedzę.
Ale nam wcale nie jest potrzebne stworzenie takiego algorytmu. Wystarczy, aby Howking, założył konto na Twitterze i zaczął korzystać z aplikacji "Lives On" i zacznie twittować.
Tak proszę Państwa! Sam nie Twittuję, ale chyba zacznę, skoro mam taką aplikację do dyspozycji. Po aktywowaniu tej aplikacji, nasze konto zacznie samo twittować, tagować i komentować... wirus? Niee...Algorytm studiuje naszą historię i zaczyna naśladować Twoją internetową aktywność. Wersja 1,0 pozwala nanosić poprawki, przez co program będzie jeszcze doskonalszy i zbliży swoje e-Ja do Twojego Ja, poprzez co algorytm studiuje Wasz styl pisania.
Dodatkowo, obowiązkowo, przy wyrażaniu zgody zgadzamy się na to, że poprawki możemy nanosić będąc tylko i wyłącznie żywym... tutaj właśnie jest sedno całej mojej teorii, że życie po życiu istnieje. Wiecie co to oznacza? Że po Waszej śmierci...wciąż będziecie tweetować, komentować i tagować.
W ten sposób właśnie możemy wciąż być żywi... w internecie... ale zawsze żywi.
M.Zuckenberg ma problem dość podobnego pokroju. Otóż nurtuje go, w jaki sposób pozbyć się kont facebookowych, na której ścianie jest nadmiar " [*] ". Około 750 mln "obywateli" ma facebook - oczywiście, odejmijmy tutaj podwójne konta, fikcyjne... umarłe. Zastanawialiście co się stanie z Waszym facebookiem po śmierci? Tylko Wy macie hasło, na ścianie pojawi się wpis, gdzie po raz pierwszy w życiu będziesz miał/a ponad 150 wpisów... w większości oczywiście będą to wysublimowane komentarze [*]. I co dalej? Co roku ludziom się będzie pokazywać Jutro urodziny ma XXX. No jest oczywiście sposób aby tego uniknąć - wyjebać taką osobę ze znajomych - w końcu nie żyje, to nie jest znajomym. Ale wtedy ominie Cię grupowe "lajkowanie" obrazków wrzuconych zmarłej na "ścianę" w stylu: "to tyle czasu...", gdzie jesteś stary?", "nie ma z kim wypić i pogadać".
Jaki to jest straszny problem... a jeszcze 20/30 lat temu ludzie nie byli w stanie sobie czegoś takiego wyobrazić. Dla nich reputację zdobywało się w zupełnie inny sposób, poprzez odpowiednie zachowanie w towarzystwie, stanięcie w obronie, bądź podjęcie po prostu decyzji - mogą się popisać starymi zdjęciami trzymanymi w opasłym albumie. Dzisiaj są to statusy, polubienia, wpisy czy komentarze w stylu "mistrz ciętej riposty". Na naszej stypie pójdzie muzyczna składanka, zdjęcia z facebooka, a na dowiedzenia wypalą każdemu po takiej składance, że jak nie będzie co miał robić wieczorem to odpali sobie laptop i tą płytkę - cóż jakie czasy... takie albumy.
Ale nam wcale nie jest potrzebne stworzenie takiego algorytmu. Wystarczy, aby Howking, założył konto na Twitterze i zaczął korzystać z aplikacji "Lives On" i zacznie twittować.
Tak proszę Państwa! Sam nie Twittuję, ale chyba zacznę, skoro mam taką aplikację do dyspozycji. Po aktywowaniu tej aplikacji, nasze konto zacznie samo twittować, tagować i komentować... wirus? Niee...Algorytm studiuje naszą historię i zaczyna naśladować Twoją internetową aktywność. Wersja 1,0 pozwala nanosić poprawki, przez co program będzie jeszcze doskonalszy i zbliży swoje e-Ja do Twojego Ja, poprzez co algorytm studiuje Wasz styl pisania.
Dodatkowo, obowiązkowo, przy wyrażaniu zgody zgadzamy się na to, że poprawki możemy nanosić będąc tylko i wyłącznie żywym... tutaj właśnie jest sedno całej mojej teorii, że życie po życiu istnieje. Wiecie co to oznacza? Że po Waszej śmierci...wciąż będziecie tweetować, komentować i tagować.
W ten sposób właśnie możemy wciąż być żywi... w internecie... ale zawsze żywi.
M.Zuckenberg ma problem dość podobnego pokroju. Otóż nurtuje go, w jaki sposób pozbyć się kont facebookowych, na której ścianie jest nadmiar " [*] ". Około 750 mln "obywateli" ma facebook - oczywiście, odejmijmy tutaj podwójne konta, fikcyjne... umarłe. Zastanawialiście co się stanie z Waszym facebookiem po śmierci? Tylko Wy macie hasło, na ścianie pojawi się wpis, gdzie po raz pierwszy w życiu będziesz miał/a ponad 150 wpisów... w większości oczywiście będą to wysublimowane komentarze [*]. I co dalej? Co roku ludziom się będzie pokazywać Jutro urodziny ma XXX. No jest oczywiście sposób aby tego uniknąć - wyjebać taką osobę ze znajomych - w końcu nie żyje, to nie jest znajomym. Ale wtedy ominie Cię grupowe "lajkowanie" obrazków wrzuconych zmarłej na "ścianę" w stylu: "to tyle czasu...", gdzie jesteś stary?", "nie ma z kim wypić i pogadać".
Jaki to jest straszny problem... a jeszcze 20/30 lat temu ludzie nie byli w stanie sobie czegoś takiego wyobrazić. Dla nich reputację zdobywało się w zupełnie inny sposób, poprzez odpowiednie zachowanie w towarzystwie, stanięcie w obronie, bądź podjęcie po prostu decyzji - mogą się popisać starymi zdjęciami trzymanymi w opasłym albumie. Dzisiaj są to statusy, polubienia, wpisy czy komentarze w stylu "mistrz ciętej riposty". Na naszej stypie pójdzie muzyczna składanka, zdjęcia z facebooka, a na dowiedzenia wypalą każdemu po takiej składance, że jak nie będzie co miał robić wieczorem to odpali sobie laptop i tą płytkę - cóż jakie czasy... takie albumy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)