niedziela, 28 października 2012
Ewolucja na naszych oczach
Od zawsze intrygują mnie absurdy szkolnictwa: Na 3 godzinie lekcyjnej dzieci mają biologię - uczą się, że ludzie powstali w wyniku milionów lat ewolucji, od homo habilis przez homo erectus, aż po homo sapiens. Następnie mają krótką przerwę - biegną do szatni, ponieważ mają godzinę wychowania fizycznego. Później zmęczone wracają na ostatnią lekcję, którą jest religia - tutaj natomiast uczą się, że człowieka stworzył Bóg. Nie ma ewolucji, jest za to tak zwany Kreacjonizm, który zupełnie wyklucza się z tym, czego dzieci uczyły się przed sportem.
Nie chcę tutaj podejmować dyskusji, czy religia jest obowiązkowa w szkołach, czy jest potrzeba oraz czy krzyżyki z cierpiącym Jezusem powinny wisieć w klasach.
Do tego wpisu nakłonił znaleziona, w czeluściach pamięci mojego laptopa, prezentacja dotycząca goryli w Kongo, oraz podrzucony przez koleżankę (miłośniczkę psów) artykuł pt. "Ile słów może zrozumieć pies?" M. Trojana.
Od stworzenia prezentacji minęły już trzy lata, więc części źródeł nie mogłem już znaleźć - cóż, strona podróże.pl, oraz podręcznik do kl.2 LO podane w źródłach rozbawiły mnie do rozpuku. Teraz będąc studentem i oglądając moje dzieło sprzed kilku lat zrozumiałem, że sam przeszedłem swojego rodzaju ewolucję - jednakże chodzi tutaj o ewolucję w sensie intelektualnym. Wracając jednak do prezentacji zaintrygował mnie akapit dotyczący tworzenia i wykorzystywania prostych narzędzi, zaczęły łączyć kamienie z patykami i w ten sposób rozłupywać twarde orzechy, a długimi kijami strącać owoce z drzew. Niestety nie mogłem znaleźć jakiegoś profesjonalnego źródła - jedyne - na potwierdzenie znalazłem z internetowej strony National Geographic kwiecień 2009r. Ba! Jakiś czas temu furorę w internecie zrobił film, gdzie goryl chodził wyprostowany na tylnych kończynach.
Myślę, że kwestią czasu (jak to w ewolucji) jest aż w końcu zaczną posługiwać się ogniem.
Już teraz odróżniono kilkanaście różnych dźwięków, którymi posługują się goryle do porozumiewania się.
Jeżeli ktoś byłby zainteresowany rozwojem ewolucji "na naszych oczach" - jest ogrom artykułów dotyczących psów. Wydaje się to dziwne - jednakże w mojej ocenie jest to świetny przykład, że wszystko wokół Nas ewoluuje. Może nie z dnia na dzień, jednakże wątpię by 200 lat temu ludzie bez większych kłopotów obsługiwali samochody spalinowe bądź kalkulatory elektryczne.
Wątpię też, aby kilkaset lat temu psy mogły pojąć kilkaset różnych ludzkich słów. Pies-rekordzista pojmuje 1038 słów. Naukowcy już zdążyli zbadać na jakiej podstawie uczą się nasze pupile. Doszli, w mojej ocenie, do ciekawych wniosków - psy uczą się na zasadzie "eliminacji" czyli słysząc nową nazwę eliminują wszystkie przedmioty jakie poznały i "przypisują" ową nazwę nowemu przedmiotowi. Co ciekawe, według tej zasady uczą się małe dzieci, co sądzę najlepiej świadczy o tym, że reszta istot żyjących na ziemi ma zamiar "dogonić" najlepiej rozwinięte zwierzęta jakimi jesteśmy My - ludzie.
Osobiście uważam, że podglądanie jak rozwijają się inne istoty jest ciekawym zajęciem - lubię na bieżąco wiedzieć o tym, że dany gatunek przejawia "ludzkie" zachowania. Lubię to analizować bez narzuconych schematów przez nauczycieli.
Lecz to co łączy wszystkie "ciekawostki" z ewolucji to jest zawsze ta sama nawiedzająca mnie puenta:
Czy warto dążyć do tego co stworzyli ludzie po kilku tysiącach lat istnienia cywilizacji?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz