piątek, 12 października 2012

O expose, kulturze politycznej i frustracji nowym laureatem nagrody Nobla

Wotum zaufania dla premiera D. Tuska, odebrałem (jak się później okazało całkiem trafnie) jako pokaz siły - kto w partii i w parlamencie bezkonkurencyjnie pozostaje królem - sondaże jednak spowodowały, że na czole posłów PO pojawiła się kropelka potu - czas więc pokazać wyborcom, że PiS nie ma szans w starciu z Rządem - jesteśmy zwarci i silni, a ostatnie sondaże są jedynie anomalią.
Cóż, dzisiaj Prezes Rady Ministrów, nie ma się co oszukiwać, zdeklasował swoich przeciwników, ustawiając - przykładowo L. Dorna - do kąta, również i posłanka K. Łybacka w niezwykle inteligentny sposób została wyśmiana (zwróciła premierowi uwagę, iż śmieje się i nie słucha wszystkich posłów wypowiadających się na mównicy).

W mojej ocenie expose zostało przedstawione całkiem dobrze - D. Tusk, wiedział gdzie machnąć ręką, gdzie uderzyć pięścią w stół, miał odpowiedni tembr głosu i nawet idealnie dobrany krawat. Dodatkowo merytorycznie, również nie odstaje - coby nie mówić - pozytywnej oceny.
Jedyne co mnie w sumie zasmuciło - to powroty do "zielonej wyspy", której mam już serdecznie po dziurki w nosie - i niekiedy naprawdę mam wrażenie, że będąc jedną nogą w grobie jakiś poseł z ramienia PO będzie wspominał o sukcesach w okresie kryzysu.

Oglądając expose jednak odnosiłem wrażenie, że pomimo prób (ostatecznie i tak wyszło całkiem ładnie) - cała debata odchodziła od sensu merytorycznego i odnosiła się do stu różnych spraw, które tak naprawdę nikogo nie interesowały - poza posłami próbującymi obrzucić się - niczym dzieci z podstawówki - kulkami śnieżnymi wymieszanymi z błotem.
Mimo tych zagrań - zwycięsko wciąż wychodził premier - który z pokerową twarzą odpowiadał na najdziwniejsze pytania (i stwierdzenia) - typu blokowanie galerii.

Dzisiejszy dzień dla politologów i ludzi interesujących się "serialem z ulicy Wiejskiej" był jak dobry film, w którym można było się zaśmiać, przekląć parę razy nad idiotyzmem niektórych posłów, niekiedy się przysypiało, lecz ostatecznie wyłączyłem telewizor z satysfakcją - już wiem, że ministrowie walczyć będą jak lwy o 300mld. dofinansowanie z UE, aby wypełnić plan wydania 700-800 mld. polskich złotych.

***

Skoro już wywołałem Unię Europejską do tablicy - chciałbym okazać swoje niezadowolenie, a wręcz frustrację faktem, iż organizacja biurokratyczna dostała Pokojową Nagrodę Nobla.
Zdaję sobie sprawę, że trzeba się zgodzić iż UE łączy Europę - lecz jest to dla mnie za mało by dostać tak prestiżową nagrodę - przykro mi, lecz w zamian można wspomnieć chociaż o tym, że jest ogromna różnica klasowa w UE! Komitet zapomniał już, że ludzie w Grecji, Hiszpani, a może niedługo i w Irlandii i Włoszech nie będą mogli nawet chleba położyć na stół?
Dla mnie jest to już druga gafa komitetu rozdającego Nagrodę Nobla - pierwsza była przed dwoma laty, oddając Nagrodę Nobla w ręce prezydenta USA - Barack'a Obamy - który w mojej ocenie dostał nagrodę za to, że CHCIAŁ wprowadzić pokój na świecie (jednocześnie prowadząc wojnę w Iraku, w Afganistanie i inwestując w bronie najnowszej generacji). W ten sposób również chciałbym dostać Nagrodę Nobla, ja się jednak może będę starał o Nobla w dziedzinie medycyny, gdyż CHCIAŁBYM znaleźć lek na raka.

Nie będę szczególnie oryginalny - powtórzę słowa prezydenta Lecha Wałęsy: "przyzwyczaiłem się do indywidualnych wyróżnień". I choć wiem, że w Komitecie Noblowskim siedzą ludzie mądrzejsi ode mnie - w przeciwieństwie do Laureata Nagrody Nobla z 1983r. pozwolę sobie podważyć tę decyzję. W mojej prywatnej ocenie laureatem powinien zostać Białorusin A. Bielacki.

Zmiana świata - zmianą świata. Bez względu na to, czy zmienia się go siedząc za biurkiem i podpisując papiery, czy może siedzi na więziennej pryczy patrząc jak ideały o które się walczy palą się na stosie. Problem jednak jest taki, że w tym przypadku, norweska komisja nie chce psuć relacji z Putinem, więc zamiast oddać Nagrodę w ręce osoby, której naprawdę mogłaby ona pomóc wolą ostrożnie dać ją UE.

Zmiana świata - zmianą świata, lecz po raz kolejny polityka i pieniądze decydują o zamiarach ludzi, którzy powinni być autorytetami i zmieniać ten świat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz