Miłe zaskoczenie zostało zepchnięte na dalszy plan - wszystko zaczęło się od ogłoszenia, że m.in. polskie siły w NATO będą chronić litewskich granic powietrznych. Tutaj właśnie zaczyna się pierwsza zasada zabawy w "głuchy telefon". Zapomina się o "między innymi" oraz "NATO". I wychodzi, że będziemy latać nad Litwą w ramach akcji charytatywnej "Brońmy świat przed czerwonymi".
Nie znoszę wszelkiego rodzaju ksenofobizmu, ani nie cierpię przeinaczania faktów na korzyść swoich argumentów.
Niebo nad Wilnem będzie chronione ROTACYJNIE przez siły powietrzne wyznaczone przez NATO.
Najcięższym argumentem jest uciśnienie Polaków mieszkających na Litwie. Ze znaków drogowych znikają polskie nazwy, a w szkołach ograniczono lekcje polskiego - dziwne? Przecież to jest Litwa! Nie żądamy przecież od Wielkiej Brytanii, aby w szkołach nauczali po polsku pomimo, iż jest tam ogrom rodaków, którzy wyjechali do pracy. W liceach uczą się nazewnictwa litewskiego, ponieważ na np. Uniwersytecie w Wilnie studiują po litewsku - nie będziemy przecież nakazywali, aby Egipcjanie zaczęli stawiać znaki drogowe z polskimi nazwami - ponieważ dużo Polaków jeździ tam na wakacje.
Kolejnym w mojej ocenie argumentem strzelanym jak z karabinu maszynowego (jak kulą w płot) jest, iż Wilno powinno należeć do Polski - i my się dziwimy, że Litwini Nas nie cierpią. Za takie idiotyczne gadanie - aż trudno się dziwić. Jeżeli zabieramy Wilno (w następnej kolejności jeszcze Lwów) to oddajmy historyczne miasto Breslau - Niemcom - o tym się jakoś zapomina.
Krzyczenie, że nie powinniśmy pomagać Litwie, tylko budować swoją armię, ponieważ w '39 nikt nam nie pomógł jest - nawet nie argumentem - tekstem w ogólnie do przyjęcia! W Korei Północnej właśnie tak myślą - budujmy własną armię. Nie chcę mieć nad Wisłą drugą Koreę. Po drugie to nie jest przełom lat 30/40 XX w. - teraz wojny wygrywa się silniejszą gospodarką, bardziej rozwiniętą technologią i szybciej przesyłaną informacją.
Prawda jest taka, że każdy walczy o swoje - Litwa dopiero niedawno odzyskała niepodległość - Wilno niegdyś należało Polski. Dlatego Litwa walczy o to by zachować swoją narodowość - musimy to uszanować - Polacy natomiast śnią o tym aby Wilno, Lwów, Kijów, Zaolzie weszły w Nasze granice zachowując przy tym Wrocław, Szczecin i Gdańsk.
Ale przy tym wszystkim nie wolno Nam, dawcom i odbiorcom internetu, popaść w nacjonalizm i ksenofobizm - ponieważ każdy ma swoje interesy i trzeba to uszanować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz