Świat
jednym głosem krzyczy hasła dotyczące łamania wolności słowa
przez Rosję.
Na
nic fragment koncertu Madonny poświęcony "Pussy Riot", na
nic listy wysyłane przez sir Poula McCartney'a. Angela Merkel,
ambasada USA w Moskwie ani nawet francuskie MSZ nic nie zmienią.
A wszystko kręci się wokoło kary dla trzech młodych kobiet które zaśpiewały piosenkę: "Bogurodzico, przegoń Putina" 21 lutego b.r.
Racja
nie powinny odśpiewywać takich piosenek, ani bezcześcić
miejsca kultu JAKICHKOLWIEK religii - tak po prostu nie wypada. Ale
sądzę, że wszyscy (prócz prawosławnych fanatyków) zgodzą się,
że dwa lata kary w łagrze to zdecydowanie za dużo.
Sprawa często jest porównywana, przez media, do procesu Chodorkowskiego, który w ramach pokazu (nazywajmy rzeczy po imieniu) został również skazany i umieszczony w łagrze - nie oszukujmy się, ale cała ta sytuacja związana z "Pussty Riot" jest przedstawieniem dla opozycji, że kiedy Putin im rozkaże muszą grzecznie pójść na "karnego jeżyka" i odsiedzieć tyle ile im się należy.
Krzyczenie,
że nie kara jest "nieproporcjonalna" nie pomoże. Opozycja
też sama sobie nie poradzi. Nie ma recepty na to, aby demokracja
zaczęła się szybciej rozwijać. Nie bez kozery Rosja została
umieszczona na 107 miejscu w rankingu opracowywanym przez
Economist Intelligence Unit z oceną 4,5 (skala: 0-10). Cały problem
siedzi w mentalności, która wciąż nakazuje wspominać z uśmiechem
na ustach, że Federacja Rosyjska była imperium w latach 50. Ba! Nie
wspomnę już o tym, że jakiś czas temu w sklepach w Moskwie
pojawiły się zeszyty z zdjęciem Stalina - w ramach "Wielkie
nazwiska Rosji".
Świata nie zmienimy grzecznie protestując i nie zgadzając się z pewnymi decyzjami. Nic nie zrobimy wysyłając listy i przemawiając do publiczności jak bardzo nie podoba nam się pewna decyzja - pojawia się więc pytanie, w jaki sposób możemy zmienić TAKIE decyzje, które w jawny sposób łamią wolność słowa. Dzisiaj oglądając pewną stację informacyjną strasznie zaskoczyło, że policja (jakiś czas temu zmieniono nazwę "milicja" na "policja", aby społeczeństwo poczuło, że nie ma już ZSRR, lecz "demokratyczna" Federacja Rosyjska) wzięła Siergieja Udalcowa (lidera opozycji) pod barki i zaprowadziła siłą do radiowozu - co robił ten pan? Skarżył się "zachodniej" telewizji, że nie zgadza się z decyzją dotyczącą "Pussy Riot" pod gmachem sądu (wśród innych demonstrujących ludzi).
Może
gdyby te trzy panie zaśpiewały "Boże chroń Putina",
dostałyby luksusowe samochody - jak olimpijczycy z medalami, bądź
mieszkanie przy głównej ulicy w Moskwie, jak chirurg, który
operował matkę Putina, bądź patriarcha Cyryl I - niestety sądzę,
że pomimo tego, iż "Pussy Riot" stały się już ikoną
opozycji w Rosji, trzy młode kobiety nie cieszą się na myśl
pozostawienia swoich dzieci na dwa lata.
Świat więc jest oburzony, a Putin i tak zrobi to, co uważa za stosowne - ostatnio w końcu opozycja trochę się rozpanoszyła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz