czwartek, 8 sierpnia 2013

Jak ten czas leci - a autobus życia jedzie dalej i na nikogo nie czeka...

Leci i leci... i na nikogo nie czeka. Jak pociąg w znanej piosence.

Na sam początek krótkie wytłumaczenie dlaczego nie pisałem - rzecz jasna, jako grafomana i miłośnika wylewania myśli poprzez litery mnie to nie powinno tłumaczyć, ale spróbuję podjąć chociaż próbę:
"Zostałem przygnieciony sprawami życia codziennego" - tak samo tłumaczę to znajomym, którzy do mnie dzwonią z pytaniem czy w ogóle jeszcze żyję - żyję, lecz oglądanie telewizji informacyjnej, granie w szachy przez internet i nauka na studia kosztuje zdecydowanie za dużo czasu.

Powiem szczerze - wiem co się dzieje w Polsce i na świecie, lecz jakiś czas temu zrozumiałem jak bardzo męczące jest bycie na bieżąco z każdą informacją z każdym chędożonym szczegółem.
Czy Snowden znajdzie azyl czy nie znajdzie, czy Rosja (czyli jakby na to nie patrzeć - Putin) przyjmie go czy nie. Jak zareaguje Obama, czy szczyt we wrześniu USA-Rosja się odbędzie czy nie... ja pierdziele. Jakbym naprawdę nie miał nic lepszego do roboty tylko sprawdzanie takich informacji.
Obliczyłem, że dziennie - aby spełnić takie wymogi jakie na siebie narzuciłem - spędzałem nad sprawdzaniem i czytaniem tylko takich informacji lekko około półtora godziny.
Życie jest chyba za krótkie aby ciągle sprawdzać czy znajdą zwłoki 14-latka który utopił się w Warcie (dzisiaj znaleźli). Takie życie jest zdecydowanie ponad moje siły - oczywiście wciąż interesuje się pewnymi tematami - w dużej mierze problemy społeczne typu multi-kulti. Teraz jednak zagłębiam się w odmęty muzyki.

Żartobliwie można byłoby rzecz, że działam na zlecenie tajnych służb i sprawdzam informacje o moich znajomych na fb. Ale nie jest to do końca prawda - sami mi je podrzucają.
Usłyszałem ostatnio, że kiedyś ten świat był zupełnie inny - nie prawda. Świat jest wciąż taki sami. Zasady gry się nie zmieniają - tylko gracze przychodzą i odchodzą.
Czasami człowiek próbuje stanąć na parę chwil w miejscu i odetchnąć - ale autobus życia jedzie dalej i na nas nie czeka. Wyraźnie ma nas w d...

Także podsumowując - jaki zgrabny akapit mi wyszedł. Szkoła ma jednak swoje zalety - nauczyła mnie kończyć własne monologi. Wracając do tematu: Wrócę do tego bloga - niekiedy już tylko komentując tak naprawdę problemy związane stricte z polityką, myślę bardziej nad relaksacyjnym pisaniem... cóż - pisanie mnie po prostu uspokaja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz