wtorek, 18 marca 2014

Wish you wish here

Przybyła wiosna. Bez pytania zapukała do drzwi i okien wyciągając mnie na spacery z dziewczyną oraz zabawiając piwkami w plenerze. Przebudziłem się dzisiaj pełen niepokoju i chyba przerażenia. Odwróciłem się na plecy i spojrzałem na ołowiane niebo. Powiem szczerze, że tęsknie za czasami, gdzie to słońce mnie budziło - wtedy szczerze tego nienawidziłem. Dzisiaj gdy o 3/4 nad ranem budzi mnie księżyc napieprzając mi radośnie bladym światłem po oczach mam ochotę złapać za łyżkę i podciąć sobie żyły wypukłą stroną.

Próbujemy znaleźć w życiu spokój i niewyczerpalne źródło ciepła, do którego można zawsze wrócić i się przytulić. Rezygnujemy z swojej wolności i zamieniamy swoją rolę na pierwszoplanowy akt w małej klatce, licząc, że tłum ludzi zapłaci i będzie chciał nas oglądać. Nawet nie wiemy kiedy Nasi bohaterowie zamieniają się duchy. Nie zauważamy kiedy ciepła bryza wiatru zamienia się w chłodny powiew wiatru. Nawet nie wiem, kiedy minął cały ten szmat czasu. Odnoszę czasami wrażenie, że przeżyłem kupę rzeczy - a nawet nie mam cholernego pojęcia kiedy to wszystko minęło. Ostatnio dostałem ciekawe pytanie, ponieważ moja pamięć jest dobra, lecz krótka i wybiórcza przytoczę je delikatnie parafrazując:

"Czy teraz, gdy wiem ile rzeczy nie zrobiłem, oraz znając konsekwencję tego co zrobiłem - cofnąłbym czas i coś zmienił?"

Moja pamięć przypomina mi tylko tyle, że wtedy odłożyłem kieliszek. Teraz gdy upijam się kawą znam już odpowiedź - i mam nadzieję, że usatysfakcjonuje osobę, która mi je zadała - Nie. Nie cofnąłbym czasu, ponieważ jeżeli mógłbym cokolwiek zmienić. Moje wspomnienia, błędy i sukcesy straciłyby swoją wartość. To co było - stało się i tego już się nie zmieni. Kapitan Mike powiedział kiedyś, że możemy się wściekać jak pies, że coś poszło źle. Możemy kląć, przeklinać przeznaczenie. Ale gdy nadejdzie koniec, musimy odpuścić.

W życiu żałujemy tylko tych rzeczy, których nie zrobiliśmy - powtarzam jak zdarta płyta, głosem zdartym od alkoholu, zmęczenia i wina. A Nasze wspomnienia i doświadczenie z nich wyciągnięte są bezcenne i bez względu na to jakbyśmy się wściekali i wierzgali to właśnie z nich zostaniemy rozliczeni na "samym końcu".

 Kasandra zapowiadała i nikt jej nie słuchał. Po słonecznych dniach nadszedł okres przyglądania się kroplom na oknie. Błękitne i bezchmurne niebo zniknęło, a miejsce pleneru zajęły pikniki w łóżku. Zdaje się, że to było nieuniknione. Zdaje się też, że krótki spacer na koniec ulicy po alkohol jest częścią tego wszystkiego. Niby wiosna, niby powinno być ciepło, a za kołnierz wpada mi cholernie zimna kropla popołudniowego przelotnego deszczu. Nie wiem jak Wy, ale ja się czuję wydymany w tym roku przez wiosnę. W tamtym roku nie dała nam nadziei i śnieg mieliśmy jeszcze na Lany Poniedziałek. W tym roku po tygodniu ciepłego słońca, krótkich spódniczek, które o mało nie złamały mi karku na mieście oraz okularów przeciwsłonecznych, które wylegiwały się razem ze mną na trawie.... nie zostało nic. Laptop, kawa i niedokończony licencjat, który wydaje się patrzeć na mnie z wyrzutem, że deadline zbliża się nieubłagalnie - ostatni łyk letniej już kawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz