piątek, 1 listopada 2013

Dlaczego nie płaczemy?

Dzisiaj bardzo krótko - otóż Edyta Górniak 29.10.2013r opublikowała 16-sekundowy filmik na swoim Instagramie. Był on przepełniony emocjami, łzami i wspomnieniami po eks-menadżerze znanej polskiej wokalistki - mimo to ile było w tym wszystkim negatywnych emocji - mam wrażenie, że internetowa społeczność bardziej się śmieje z tych łez aniżeli empatyczne łączy się w bólu i nadziei na lepsze jutro.
Pomijając filozoficzne aspekty przynoszące na myśl Sokratesa - "Nie wiem jak, nie wiem kiedy" - Edytka (jeżeli wolno mi się tak zwrócić, do kobiety, która dawno dawno temu porwała miliony Polaków śpiewając "To nie ja byłam Ewą") obiecuje Nam, oraz swojemu zmarłemu już menadżerowi, że dokończy tą płytę. Super! Choć nie cierpię słuchać jej wycia - na pewno nie kupię jej płyty! Ba! Sprawię jej radość i prawdopodobnie nawet nie odtworzę ani razu na YouTube żadnego jej utworu, nie mówiąc nic o zostaniu piratem - Pani Edytko! Nie będę nosił opaski na oku, nie będę też Pani okradał. 

Jaki tego wszystkiego morał? Otóż taki, że oglądając zapłakaną E.G. musiałem szybko polecieć do apteki po Stoperan. Jak poprzedni sezon "Voice de Poland" jakoś śledziłem i kibicowałem Natalii Sikorze, tak w teraz widząc tą idiotkę na ekranie, proszę znajomych aby przerzucili kanał.
Ta woka... ta polska gwia... ta celebrytka, skończyła się wraz z odśpiewaniem hymnu w 2002 roku. Cytując klasyka "Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść" - Pani E.G. nie zeszła - teraz nagrywa płytę, która się nie sprzeda, M. Niedźwiecki pewnie też straci do niej cierpliwość. I tak wszyscy zapamiętają ją jako głupiutką laleczkę, która nie wie co ze sobą zrobić, która nie ma już "parcia na szkło" i sama musi go szukać (chociażby takimi głupi akcjami) - oczywiście, ten wpis jest przykładem tego, że "o niej się mówi" - a przecież o to chodziło. Nie prawda, uważam, że chodzi o to, że powinni ją zapamiętać jako "nadzieję polskiej muzyki", jako wokalistkę, która niesamowicie zaśpiewała "To nie ja byłam Ewą" - ostatecznie zapamiętają głupiutką jurorkę, nieudaną interpretację hymnu... aż w końcu zapomną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz