sobota, 14 września 2013

Bez celu, życie nie jest warte przeżycia - bez mrzonek życia codziennego, życie ucieka Nam między palcami.

Fakt nr.1
"Nigdy nie odetniemy się od przeszłości - jest tym co nas stworzyło"

Wszystko co piszę opieram na tym co mnie otacza i co widzę - a później to wyolbrzymiam i dopisuje inne sytuacje, które się mi z tym kojarzą - i tak powstają nowe teksty. Zaczynam zwykle już od rana, zawsze przygotowany mam długopis i kartkę - niekiedy noszę ten zestaw przy sobie - miło sobie czasami wyobrazić, że jest się pisarzem, albo kronikarzem historii, które przeżywamy wraz z paczką znajomych.

Budzę się rano - słyszę dziwny hałas za oknem. Ja pierdzielę... jakby ktoś odśnieżał na początku września. Nie dadzą człowiekowi z rana pospać. Jeżeli jest wrzesień i człowiek nie idzie do szkoły, to znaczy, że obibok, że wagarowicz, że do niczego nie dojdzie i skończy jak pan Mietek spod "Żabki". Nie mogłem sobie wymarzyć lepszej pobudki. Tylko od rana palnąć sobie prosto w skroń.
Człowiek rano wstaje i idzie do łazienki - patrzy na swoją twarz i zastanawia się jakim cudem sumienie pozwala mu się pokazywać w tłumie. Patrzę w zmęczone oczy i zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem po raz kolejny nie przeżywam własnego "Dnia Świra".
Po dłuższym zastanawianiu nad sensem życia, nad tym jak zapanować nad głodem na świecie, oraz jak uszczęśliwić małe chińskie dzieci, można zejść z toalety i zacząć całkowicie normalne życie. Czyli zjedzenie śniadania, ubranie się, spojrzenie czy są gwiazdy - jak są, to znaczy, że w nocy nie będzie padać i można pobiegać w ramach prowadzenia zdrowego trybu życia.

Fakt nr.2
"Smutek nie łączy się ze smutkiem"

Dawno temu zasłyszany tekst, a tak prawdziwy - jakiś czas temu szedłem z moim dobrym znajomym przez miasto o 1 w nocy i usłyszałem od niego pytanie: "Czy jesteś smutny?" - powiem szczerze, że mnie zamurowało - szczególnie, że byłem dopiero co po seansie domowego kina prosto z laptopa "Wszystkie Odloty Cheyenne'a". Szczerze, nie pamiętam co wtedy odpowiedziałem - pamiętam to pytanie i jak dodał, że według ostatnich badań, co piąte polskie dziecko jest smutne.
Tak naprawdę przerażające w tym wszystkim jest to, że ludzie nawet jeżeli są smutni - boją się to pokazać. Mógłbym teraz napisać całą tyradę na temat zakładania masek - tylko po to aby nie pokazać słabości. Niby jesteśmy cywilizowanym społeczeństwem, a ludzie wciąż czują się jak w miejskiej dżungli, bojąc się pokazać, że mogą być najsłabszym osobnikiem w stadzie na korytarzu. Myślę, że tak naprawdę to jest cała podstawa - ludzie byliby o wiele mniej smutni, gdyby mieli z kim się tym podzielić.

Fakt nr.3
"Wszyscy nosimy maski - udając, że jesteśmy kimś innym"

Ostatnim czasy usłyszałem kilka komplementów. Brzmi to strasznie narcystycznie, że jestem ostatnim analogowym facetem. Ale ten jeden z nich sprawił, że choć uśmiechnąłem się do Niej (gdyż to Ona powiedziała mi o tym fakcie - dla ułatwienia pisania nazwijmy ją A.S.) W rzeczywistości wcale się nie uśmiechnąłem tylko zacząłem zastanawiać. Prawda jest taka, że owe "intensywne życie" jakie prowadzę jest cholernie satysfakcjonujące - ale tylko wtedy kiedy coś się dzieje. Wieczorne zabawy, flirty i żarty, poranna kawa pobudzająca mnie do życia niczym woda na środku Sahary. 
Właściwie to cholernie lubię poranną kawę - niekiedy wydaje się strasznie mistyczna. 40-letni mężczyzna pod krawatem wchodzi do kuchni, gdzie siedzi dwójka bachorów i żona. Mężczyzna siada i pije kawę uśmiechając się do cholernie kochającej rodziny.
Pijąc kawę włączam laptopa, poranny przegląd e-prasy (nowy termin, oznaczający próbę dowiedzenia się, czy świat przypadkiem się nie skończył w ciągu nocy, tylko ja o tym jeszcze nie wiem, bo nie wyjrzałem przez okno). Facebook - czyli pokazanie ludziom, że jestem członkiem Waszego społeczeństwa. Do cholery! To jest chore! Dzisiaj, kiedy spotkałem się z S.K. opowiedział mi takie historie, że po raz kolejny powiedziałem, że dożyliśmy tak smutnych czasów, że...

Fakt nr.4
"Istnienie na portalach społecznościowych jest wyznacznikiem naszego bytu"

Jak poprzednie pokolenia zostawiały za sobą listy, książki, poezję - tak nasze pozostawi za sobą gigabajty internetu. I to jest naprawdę przerażające. Byli romantycy, pozytywiści, dekadenci, pokolenie Kolumbów - a Nasze? Pokolenie @ - osobiście tak to nazywam. Czyli istoty ukrywające się pod pseudonimami w internecie, aby coś napisać, wyżalić się, udawać kreatorów mody, lub po prostu komuś dowalić - za to, że jest.

Poznałem też niedawno pewną osobę - próbowała mi udowodnić jakie życie kiedyś było świetne, że my cholerne Pokolenie @, urodziliśmy się zbyt późno - nie mieliśmy szczęścia usłyszeć Dżem w radio, zagrać na Amidze lub po prostu zrozumieć czym była miłość w latach 90' - a przez to wszyscy przegapiliśmy to co nadawało życiu sens i prawdziwy smak.
Wiecie co jest przerażające? Że prawie mu uwierzyłem. I tak się znalazłem tutaj - czując, że tak naprawdę bez znaczenia jest to czy urodziłem się na początku lat 80' czy 90' - wszyscy jesteśmy tak zdesperowani, że szukamy nowych doświadczeń  - zupełnie przypadkiem wpadamy na siebie, a mając odrobinę szczęścia - zakochujemy - bądź zupełnie bez niczego pieprzymy się ze sobą - licząc na to, że na samym końcu będziemy mieli Happy End.
Prawda jest taka, że z samego rana - po zrobieniu kawy w dwóch kubkach - z przyzwyczajenia siadam przed laptopem, próbując coś naskrobać. Prawie żadna dziewczyna nie lubi porannego seksu - nie wiem czy to przez wgląd na senność, poranną burzę włosów (która, według mnie wygląda niesamowicie), a może porannego kapcia w ustach. Wtedy upijając kolejny łyk kawy spoglądam na przeciągającą się A.S. i uśmiechającą się do mnie - czy może być coś bardziej niesamowitego niż obudzenie dziewczyny zapachem kawy?

Fakt nr.5
"Prawie, nie oznacza, że KAŻDA"

Podnoszę kąciki ust w uśmiechu i wskakuję do wygrzanego łóżka. Czy może być coś bardziej niesamowitego, niż poznanie kogoś, kto jako swój cel ustawił sobie po prostu nie być smutnym? Dopiero wtedy rozumiałem co oznacza, że "smutek nie łączy się ze smutkiem". Nie jest to dzielenie się faktami, zakładanie nowych masek, opisywanie swoich przemyśleń na blogach czy facebookach, nie jest to taplanie się w swojej przeszłości.  Możecie powiedzieć, że jestem marzycielem, ale myślę, że tak na prawdę chodzi o to, że radość jednej osoby powoduje, iż druga nie potrafi być po prostu smutna. I choć z początku stara się bronić - w końcu i tak ulegnie.

3 komentarze:

  1. Pomijając całą bezsensowną paplaninę jaka mi się nawija na język jak makaron na widelec, napisze tu krótko. Łączy się, zmieniając swą postać na czas połączenia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Fakt 1.
    Nie martw się o małe chińskie dzieci, są bardziej szczęśliwe niż małe polskie dzieci :P
    Fakt 2 i fakt 3
    Jeżeli zakładasz maskę, jesteś osobą fałszywą, inaczej tego ująć się nie da. Nie wszyscy zakładają maski. Jeżeli ktoś jest smutny naprawdę a nie tylko dlatego że "dostałem jedynkę i nie zdam" to to okazuje. Ty chciałbyś pokazywać że jesteś najsłabszy w ogniwie pokarmowym? Raczej nie, więc nie dziw się innym. Są gorsze maski :) Co do komplementów... ciesz się że je słyszysz, bo teraz łatwiej kogoś obgadać niż skomplementować.
    Fakt 4
    Słyszałem Dżem w radiu, grałem na amidze, pegazusie, sedze mega drive, gameboy'u, grałem w piłę z kolegami i robiliśmy 3/4 rzeczy na przełomie XX i XXI wieku, które widzisz na kwejku. I bylo to lepsze niż dzisiejsze wyjście do pubu (dobrze że chociaż piłka nożna jeszcze nam została). A np. taki facebook jest dobry do komunikacji z osobami, które mieszkają daleko. Jeżeli zależy Ci na prędkości to jest to strzał w "10". Co do miłości... prawdziwa miłość wygląda podobnie i nie potrzeba tu lat 50 czy 80. Prawdziwa miłość przez wieki pozostała niezmieniona :) Ja się uważam za pokolenie JP2 a nie "@" no ale kto jak woli. Najważniejsze według mnie to podążać za trendami ale im nie ulegać, wtedy nigdy nie zostaniesz nazwany dinozaurem :P A zawsze możesz pomyśleć nad własnym nurtem. Mogłaby to być ciekawa sprawa ;)
    Fakt 5.
    Znasz osobę która praktycznie nigdy nie jest smutna (no chyba że wydarzy się coś naprawdę tragicznego), jest to Słoń, Twój kumpel z politologii :P
    Pozdro!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz co myślę o Twoim podejściu do kobiet... Jakbyś nie ubrał swojego opowiadania w zgrabne słowa (Twoją maskę) to troszkę inaczej by się to czytało, może gorzej, ale nieco prawdziwiej.

    OdpowiedzUsuń